Pola herbaty w Chinach

„Ostatni weekend był jednym z najpiękniejszych, jakie do tej pory przeżyłam w Chinach. Gościnność Chińczyków nie zna granic bez względu na ich zawartość portfela. Biedni czy bogaci, są oni nad wyraz uprzejmi i troszczą się o każdy nawet najmniejszy szczegół, by umilić nam pobyt w ich ojczyźnie. Poprzez zapoznanie się ze sztuką parzenia herbaty i rozsmakowanie w różnych gatunkach tego napoju, sięgnęłam do historii i tradycji tej niesamowitej cywilizacji. Na dodatek miejsce, które odwiedziłam, wyglądało jak kawałek raju. Cóż więcej trzeba, by czuć się szczęśliwym?

Pola herbaty (12)

Znajomy student zaprosił mnie i moją koleżankę, z którą przyleciałam do Chin, na plantację herbaty znajdującej się nieopodal jego rodzinnej miejscowości. Sonny, bo tak nazywa się ów chłopak, cały czas używał słowa wioska w odniesieniu do miejsca naszej wyprawy. Wielkie było nasze zdziwienie, gdy po przybyciu okazało się, że znajdujemy się w mieście pełnym bloków, wieżowców, wielopasmowych dróg. Mając w głowie obraz alpejskich i tatrzańskich wiosek, jeszcze nie do końca zdążyłam przyzwyczaić się do chińskiej megalomanii. Chiny rosną na potęgę wzdłuż i wszerz. Nie przesadzam z tym twierdzeniem, bowiem dla Europejczyka są to widoki zapierające dech w piersiach, aczkolwiek budzące lekkie przerażenie. Niczego podobnego nie znajdziemy na naszym starym kontynencie, takiego wysiłku pracy ludzkich rąk, a zarazem ogromnej i niestety, niekontrolowanej ingerencji w środowisko. Kilometrowe mosty łączące miasto po dwóch stronach ogromnego rozlewiska, wiadukty, tory kolejowe dosłownie wystrzeliwujące ze środka gór dumnie rozpościerają się nad polami uprawnymi i lasami.

Pola herbaty (1)
Widok z osiedla na budynki rządowe

Sonny nie przestawał się z nas śmiać, gdy przyklejone do aparatów pstrykałyśmy zdjęcia jedno za drugim, od czasu do czasu wydobywając tylko z siebie: ‘To niesamowite!’. Te budowle fascynują, hipnotyzują, ale również niosą coś niepokojącego. Mam wrażenie, że w Państwie Środka człowiek chce udowodnić naturze swoją moc, chce ją ujarzmić, ale ona nie daje się, zsyłając co jakiś czas kataklizmy na udowodnienie, kto tak naprawdę rządzi. Jest to tylko moja subiektywna opinia, więc proszę się nie sugerować, moją wybujałą wyobraźnią, która czasami posuwa się za daleko.

Pola herbaty (6)
Wioska, o której jest mowa w tekście

Pola herbaty (5)

Poszliśmy przywitać się z rodziną naszego przewodnika, która mieszka na osiedlu składającym się z trzech nowych bloków na wzgórzu. Z boku trwały prace nad budową świątyni Buddy. Przyjęło się w zwyczaju, że bogaci ofiarują pieniądze i materiały, biedni swój czas i fizyczną pracę. Sonny wskazał na budynki, mówiąc: ‘To moja wioska’. My zdziwione, po raz kolejny popatrzyłyśmy po sobie, pytając czy zna definicję słowa wioska, bo to wyglądało jak osiedle. W tym momencie opowiedział nam smutna historię jak to jego rodzinna wioska dwa lata temu została całkowicie zniszczona, ponieważ przechodził tamtędy plan budowy autostrady. Ludzie zostali tymczasowo wysiedleni do różnych lokali na terenie miasta, po czym po roku dostali mieszkania od państwa. Swoją drogą osiedle powstało w błyskawicznym tempie. Cała wioska mieści się teraz w trzech blokach, obok powstaje świątynia, przed wiją się tory kolejowe, a nad tym wszystkim rozpościera się droga szybkiego ruchu. Wychowana w mniej lub bardziej demokratycznej III RP muszę często hamować się z wyrażaniem własnych poglądów i opinii, bowiem Chińczycy mają zupełnie inne podejście do wielu spraw. Jak coś jest z góry nakazane, to tego się nie kwestionuje. Z drugiej strony, nawet jeśli mieszkańcy nie zgadzaliby się z rozporządzeniem władz, protesty i manifestacje nie mają prawa bytu. W tym państwie nikt nie pyta się obywateli o zgodę, z góry podejmuje się za nich „trafne i słuszne” decyzje, które mają służyć rozwojowi kraju. Na nasze szczęście Sonny spędza dużo czasu z obcokrajowcami, mówi płynnie po angielsku, pracuje w jednostce pomagającej uzyskanie wizy Chińskim studentom do USA, Australii i UK, wiec myśli bardziej po „zachodniemu”, jak sam to określa. Jemu i niektórym jego sąsiadom nie podobały się plany lokalnych władz, ale nikt nie dał im wyboru. Cieszyli się, że w rekompensacie dostali „nowe” mieszkania (w stanie kompletnie surowym, do wykończenia na własny koszt, bez podłączenia do wody, prądu, gazu).

Pola herbaty (2)

Pola herbaty (4)

Miało być o herbacie i pięknych górskich krajobrazach, a rozpisałam się o czymś innym, niemniej jednak może nawet bardziej istotnym.

Pola herbaty (8)
Pola herbaty w deszczowy dzień
Pola herbaty (7)
Liście herbaty oddziela się od szypułek ręcznie – gwarantuje to najlepszą jakość napoju

Pola herbaty (3)

Wracając do herbaty, jej parzenie to coś w rodzaju ceremonii, którą każdy Chińczyk zna. Picie tego napoju jest tutaj bardzo popularne czy to w domu, w pracy, na ulicy, czy w sklepie. Kawa jest znana, jednakże nie ma tylu wielbicieli ilu jej liściasta konkurentka. Do uzyskania prawdziwego smaku potrzebny jest cały zestaw ceramicznych lub porcelanowych naczyń. Liście najpierw zalewa się wodą (dla zielonej herbaty powinna mieć ona temperaturę do 80°C, dla czerwonej 95°C), przykrywa na chwilę, po czym wylewa. Robi się to po to, by pozbyć się gorzkiego posmaku i wydobyć słodki aromat. Gorącą wodą przepłukujemy naczynia, których używamy do parzenia, by je ogrzać. Ponownie zalewamy liście wodą i pozostawiamy na 15-20 sek. pod przykryciem. W zależności od gatunku możemy je zaparzać wielokrotnie  nawet do 20 razy. Całość przelewamy przez sitko do małego dzbanuszka, z którego rozlewamy napój do uwaga, miniaturowych miseczek-czarek. Co ciekawe, w Chinach nie używa się ani filiżanek, ani kubków. Czarki są malutkie, mieszczą się tam zaledwie dwa trzy łyki napoju, dlatego cały rytuał powtarzany jest kilkakrotnie. Jestem wielka fanką zielonej herbaty, ale dopiero tutaj mogłam spróbować jak naprawdę powinna ona smakować, tej głębi aromatu się nie zapomina! Jeszcze jedna istotna sprawa dotycząca przechowywania herbaty, o której nie miałam pojęcia: zielona ma okres przydatności do roku czasu i  powinno się ją trzymać w lodówce. Czerwona jest mniej wymagająca, temperatura pokojowa jej nie szkodzi i okres spożycia wydłuża się o kilka lat.

Pola herbaty (10)

Pola herbaty (11)

Pola herbaty położone są wysoko w górach i wyglądają bardzo malowniczo. Małe krzaczki tworzą równe rzędy wijące się naokoło stoków. Bardzo chciałyśmy przyjrzeć się im z bliska, jednak warunki atmosferyczne nie pozwoliły na to (obecnie jest tu pora deszczowa i było za mokro). Herbatę zbiera się cztery razy do roku, wiec na pewno będziemy miały okazję, by jeszcze raz odwiedzić plantację.”

Pola herbaty (9)Artykuł ukazał się w „Echu Tygodnia- Tygodniku Powiatu Ząbkowickiego” w maju 2013.

 

Advertisements

4 thoughts on “Pola herbaty w Chinach

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s