Bruksela – stolica kwiatów i gofrów

Mówiąc Bruksela, myślimy Parlament Europejski, dyplomaci oraz szereg innych najwyższej rangi instytucji naszego kontynentu. Są też tacy, którzy mają odmienne skojarzenia: tysiące rodzajów piwa, frytki i oczywiście słynny sikający chłopiec zwany Manneken-Pis wywołujący tyle samo śmiechu co zmieszania u niektórych azjatyckich turystów.

W tym wpisie nie będzie jednak nic o typowych zabytkach (których jest tu mnóstwo, więc raczej każdy zwiedzający nie powinnien wyjechać stąd rozczarowany), ale o tym za co ja pokochałam to miasto całym sercem. Ale o tym za chwilę.

Tytułem wstępu należy się słowo o tej potrójnej stolicy: Belgii, Flandrii i Europy. Rządzącym niełatwo pogodzić interesy zwaśnionych od wieków rodaków podzielonych ze względów kulturowych, etnicznych i językowych. Taki mały kraj, a problemów tysiące! Na razie próby odseparowania zamożnej Flandrii od słabiej prosperującej Walonii zakończyły się fiaskiem, ale nie wiadomo na jak długo. Ten konflikt trwa już od stuleci i nikt dokładnie nie wie, jakie może przynieść konsekwencje w przyszłości. Ciekawym z perspektywy socjologicznej i geograficznej jest fakt, że Bruksela zamieszkiwana jest w 85% przez osoby francuskojęzyczne. Miasto stanowi więc w pewnym sensie oazę walońską na terenie flamandzkim.

Bruksela (9)

Bruksela (3)

Bruksela jest miastem bardzo przyjaznym turystom, nie odczuwa się tu presji czasu ani pośpiechu tak charakterystycznych dla wielu innych stolic czy metropolii skupiających wiele ważnych instytucji państwowych. Z łatwością daje się wyczuć atmosferę luzu, mieszkańcy chodzą uśmiechnięci i życzliwie nastawieni do obcych. Moje pierwsze wspomnienia z tego miejsca sięgają czasów (chciałoby się napisać zamierzchłych), gdy pracowałam jako au pair (opiekunka do dzieci) w Antwerpii. Pierwsze co przykuło moją uwagę, to ubrani w garnitury panowie i panie wystrojone w garsonki. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że jechali oni na rowerach, prowadząc w tym czasie ożywione dyskusje. Wywarło to na mnie wyjątkowe, niezwykle pozytywne wrażenie. Kraje Beneluksu znane są z ogromnej ilości ścieżek rowerowych, w Antwerpii przywykłam już do widoku tłumów rowerzystów na ulicach, więc nie to wzbudziło moją uwagę. Bardzo interesujące było natomiast połączenie pojazdu jednośladowego z eleganckimi, dobrze skrojonymi ubraniami. Nikt się nie przejmował, że spódnica może wkręcić się w szprychy, a i szpilki nie stanowiły większego problemu: na czas jazdy zamieniane były na obuwie sportowe i umieszczane w koszyku zamontowanym na kierownicy. Był to dość niecodzienny, ale cieszący oczy widok. Dodam tylko, że panie wsiadały i zsiadały z rowerów z taką gracją, jakby były następczyniami korony belgijskiej.

Bruksela (4)

Bruksela (16)

Bruksela (11)

Bruksela (15)

Bruksela (14)

Bruksela (18)

Bruksela (13)

W tym pięknym mieście dosłownie co dwa kroki kuszeni jesteśmy najróżniejszymi wyrobami cukierniczymi najwyższej klasy: słynnymi makaronikami, bezami, nie wspominając o sklepach oferujących praliny czekoladowe o smakach tak niepospolitych, że czasami same nazwy powodują zawrót głowy. Nie polecam wycieczki do Brukseli, jeśli jesteśmy na diecie, bo nie uciekniemy od kolorowych witryn, skutecznie przyciągających nasz wzrok, czy tego chcemy czy nie, na każdym rogu.

Bruksela (10)

Bruksela (1)

Bruksela (6)

Bruksela (5)

Ach, zapomniałabym o gofrach, a przecież te słodkie wafle, obok frytek i piwa, stanowią wizytówkę Belgii. Charakterystyczne nie tylko dla tego kraju, ale również jego sąsiadów Holandii czy północnej Francji, ostatecznie rozsławione i wysłane w świat właśnie przez Belgów. W Stanach rozpowszechnione jako belgijskie wafle z bitą śmietaną i truskawkami – na próżno ich tu szukać pod taką nazwą. Serwowane na ciepło z cukrem pudrem, wyżej wspomnianą puszystą masą, dżemem, czekoladą… W zasadzie wszelkie wyjaśnienia są tu zbędne, bo chyba większość z nas kojarzy je z wakacyjnych deptaków – tak dobrze zadomowiły się one w różnych kulturach, odnosząc tym samym niesłychany sukces, że dziś bierzemy je jak swoje własne.

Bruksela (12)

Bruksela (2)

Bruksela (8)

Na sam koniec zostawiłam motyw, który jest najbliższy mojemu sercu, a mianowicie kwiaty mające tu swoje święto co dwa lata. W parzyste lata Grand-Place zamienia się w misternie rozplanowane ornamentalne morze kwiatów! Przez 4 godziny wolontariusze układają dywan, w którego skład wchodzi ponad 600 tysięcy begonii! Mierzy on długość 75 metrów i 24 metrów szerokości. Dlaczego wybrano właśnie ten kwiat? Ponieważ kraj tak niewielki jak Belgia jest jego największym światowym producentem. Ponadto są to niesamowicie odporne na trudne warunki atmosferyczne rośliny: nie straszne im zimne wiatry, ostre słońce czy deszcz. Dostępne w wielu barwach, co przekłada się na ogromną paletę możliwości, jeśli chodzi o kompozycje kolorystyczne.

W tym roku od 12 do 15 sierpnia odbędzie się 20-ta edycja festiwalu, a motywem przewodnim jest Japonia na znak upamiętnienia 150-letniej przyjaźni Belgów z krajem Kwitnącej Wiśni. Kolory tego kraju będą wpływać w znaczącym stopniu na kolorystykę dywanu. Na pewno w większym stopniu zdominują ją czerwień i biel, ale patrząc na dzieła z poprzednich lat, nie wydaje mi się, że będzie to kompozycja tylko dwubarwowa.

 

 

 

 

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s