Przeznaczenie od dzieciństwa

1

W kontekście wczorajszego święta, tak okropnie skomercjalizowanego i wyprutego z esencji, przypomniało mi się spotkanie, które miało miejsce kilka miesięcy temu. Opowiem Wam historię pewnego taksówkarza, którego poznaliśmy w Los Angeles. Spędziliśmy razem dokładnie pół godziny, bowiem był to czas, w ciągu którego musieliśmy dostać się na lotnisko, by nie spóźnić się na samolot do Nowego Jorku. Mężczyzna miał około trzydziestu lat, był szczupły, zadbany, bardzo towarzyski i pomocny. Pochodził z Etiopii i już na wstępie porażał rozmówców przyjacielskim uśmiechem od ucha do ucha.

Po krótkim zapoznaniu się skąd pochodzimy i co robimy, podzielił się z nami swoją osobistą historią, która do dzisiaj dźwięczy mi w uszach. Jego pięcioletni pobyt w Stanach został właśnie uwieczniony długo oczekiwanym obywatelstwem amerykańskim. W tym konkretnym przypadku wyjazd w ciemno do nowego kraju obył się bez przykrych niespodzianek, o których niemało nasłuchał się jeszcze w swojej ojczyźnie, na długo przed złożeniem wniosku w urzędzie emigracyjnym. Australia, Kanada i Stany Zjednoczone są krajami, które poprzez system sponsoringu pomagają wyemigrować Etiopczykom. Brzmi to dość zagadkowo, a mi dodatkowo termin sponsoring przywołuje na myśl nieprzyjemne skojarzenia. W praktyce sprawa wygląda tak, że osoba prywatna lub cała rodzina z trzech wymienionych wyżej państw, zgłasza się do programu, oferując warunki mieszkaniowe, wyżywienie, pomoc w asymilacji w nowym społeczeństwie, kurs językowy, asystę w szukaniu pracy. Czasami emigranci nie muszą w żaden sposób odwdzięczać się swoim sponsorom, niekiedy proszeni są o wykonywanie drobnych prac w gospodarstwie domowym, innym razem dostają konkretną pracę. Zdarzają się również przypadki nadużyć seksualnych, pobić lub wykorzystawania w charakterze bezpłatnej pomocy domowej.

Wróćmy jednak do naszego bohatera i jego narzeczonej, bo to oni i ich miłość stanowią motyw przewodni tego opowiadania. Nie byłoby w tym związku nic dziwnego, gdyby nie fakt, że nie widzieli się oni od pięciu lat, a dalej są święcie przekonani o swoich uczuciach. „- Oczywiście, dzwonimy do siebie. – odpowiedział taksówkarz na moje pytanie, czy pozostają ze sobą w stałym kontakcie.- To raczej ja dzwonię do niej. Rozmawiamy często, tak dwa razy w miesiącu.” Popatrzyliśmy z mężem na siebie, nie dowierzając własnym uszom. Dwa razy w miesiącu?! Aby tego było mało, te rozmowy trwają jednorazowo około 20 minut, bo połączenie jest słabe, nie wspominając o wysokich kosztach i nie, nie jest to skype z możliwością zobaczenia swojej ukochanej. W dodatku dziewczyna nie ma telefonu u siebie w domu, więc muszą się dokładnie umówić, co do daty i pory, by mogła się udać do sąsiada. W dobie globalizacji i szerokopasmowego internetu, takie wyznania wydają się czymś nieprawdopodobnym, zapiskami nie z tej cywilizacji. Kochankowie żyją w dwóch, odległych jak Merkury i Neptun, światach. Pytamy z niedowierzaniem, czy są pewni swoich uczuć, przecież tyle lat minęło, wszystko mogło się zmienić, zwłaszcza ludzie. Kierowca z uśmiechem zaprzecza: „- Racja, wszystko się zmienia, ale w waszym świecie, nie u nas. Zostaliśmy sobie wybrani już jako dzieci i od tamtej pory łączy nas szczególna więź. Oczywiście nie od razu się w sobie zakochaliśmy, potrzebowaliśmy czasu, ale od najmłodszych lat spędzaliśmy dużo czasu razem. Nasze mamy są przyjaciółkami, nasze rodziny bardzo dobrze się znają, to u nas w wiosce normalna praktyka. Wiem, że wam, obywatelom zachodniej cywilizacji, nie mieści się to w głowie. Przyzwyczaiłem się do dziwnych pytań i niedowierzania. – kontynuował ze śmiechem taksówkarz. Rodzice wybierają dla swoich dzieci przyszłych partnerów, kiedy są oni jeszcze mali, by tym samym zagwarantować im najlepszą partię. Każdy rodzić kocha swoje dziecko i chce dla niego jak najlepiej, więc trzeba się śpieszyć z wyborem partnera. Ufam moim rodzicom, wiem, że moja mama wybrała mi na żonę najlepszą dziewczynę w wiosce.”- podsumował wjeżdżając na autostradę.

Niewątpliwie była to jedna z rozmów, która zapadła mi głęboko w pamięć. Początkowo byłam zszokowana, gdy usłyszałam, że mężczyzna nie miał wyboru w wyborze żony. Ale jego sensowne i klarowne wyjaśnienia zwrócimy moją uwagę na coś innego. W naszej rzeczywistości coraz więcej ludzi żyje bez jakichkolwiek wartości, odrzucając tradycję, ale nie zastępując jej niczym nowym, w skutek czego pojawia się pustka, zwątpienie, brak jakichkolwiek celów. Taksówkarz sprawiał wrażenie człowieka spokojnego, szczęśliwego, nie mających problemów egzystencjalnych typu: po co żyję, co ja tu robię? Ciężko pracował na poprawienie bytu rodziny w Etiopii i na swoją własną przyszłość. Dostał szansę od losu i jak sam zapewniał, nie mógł jej zmarnować. W lecie ma się odbyć jego ślub. Jeśli żona nie będzie chciała wyemigrować do Ameryki, zostanie z nią w ich ojczyźnie, ale ma nadzieję, że po latach zmieni zdanie. Mieszkanie tu czy tam to sprawa drugorzędna. Tak naprawdę on wie, że wygrał już swoje życie.

A teraz Wy odpowiedzcie sobie na pytanie, które po tym spotkaniu nasuwa się samoczynnie: czy znacie kogoś, kto w dzisiejszych czasach byłby tak święcie przekonany o słuszności decyzji własnych rodziców, by ufać im bezgranicznie w sprawie tak wysokiej wagi jaką jest wybór przyszłego małżonka? Czy znacie kogoś, kto przez tyle lat pozostał wierny tej samej osobie będąc oddalony od niej tysiące kilometrów bez możliwości spotkania czy nawet częstej komunikacji? Powiem tylko jedno: już dawno nikt nie wzbudził we mnie takiego szacunku.

Advertisements

4 thoughts on “Przeznaczenie od dzieciństwa

  1. Z Markiem przez 5 lat prowadzilismy zwiazek na odleglosc, ale na szczescie widywalismy sie srednio co 2-3 tygodnie i mielismy mozliwosc komunikacji telefonicznej 🙂 Wiec nie bylo tak zle… Po latach nadal jestesmy szczesliwi i nie zamienilabym Marka za zadne skarby na innego 🙂 🙂 Pozdrawiam 🙂

    Liked by 1 person

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s