Detroit – miasto widmo

To tu zaczęła się moja amerykańska przygoda i tutaj również się zakończyła, z tym że podczas drogi powrotnej do Europy, nie opuściliśmy lotniska. Nie wybraliśmy tego miejsca z własnej woli, raczej siła wyższa nas tu skierowała (czytajcie praca mojego męża). Nie za wiele mogę powiedzieć o tym mieście, bowiem spędziłam tu niecały tydzień, z czego tylko dwa razy byłam w centrum. Niektórzy powiedzą, że może to i lepiej, bo jeszcze do niedawna Detroit uchodziło za najbardziej niebezpieczne miasto w Stanach. Różne źródła podają odmienne statystyki, jednak jedno jest pewne: Detroit od dekad plasuje się w pierwszej trójce najniebezpieczniejszych miast w Stanach Zjednoczonych. Pod uwagę brane są morderstwa, gwałty, napady z bronią w ręku, włamania i kradzieże, a więc nie chodzi tu o zwykły wandalizm, a o znacznie poważniejsze wykroczenia. W 2014 roku znajdowało się nawet na haniebnym drugim miejscu na świecie, pod względem popełnianych tu morderstw! Taksówkarz, towarzyszący nam w drodze na lotnisko, pocieszył nas, że teraz do żadnej dzielnicy nie boją się już wchodzić policjanci. Ponoć jeszcze w latach 90-tych istniały rejony tak dobrze kontrolowane przez gangi, że nawet stóże prawa się tam nie zapuszczali. Przyznam szczerze, że te dane wcale nie zachęcają, by się tu osiedlić. W czasie dość krótkiego pobytu, nie zauważyłam jednak niczego, co wzbudziłoby moją czujność. Aczkolwiek konieczne jest tu sprostowanie, że nie mieszkaliśmy w samym Detroit, a na obrzeżach zaludnionych dzisiaj w większości przez białych ludzi. I jak zobaczycie dalej na zdjęciach, różnią się one diametralnie. W Detroit, jak chyba nigdzie indziej w Stanach, podział społeczeństwa jest niesamowicie widoczny i wciąż żywy. Co było przyczyną, jakie przyniosło to skutki oraz jak zmieniło wygląd miasta i regionu, o tym już za chwilę.

Detroit WM (5)
Widok na Downtown – centrum Detroit

Detroit zostało założone przez francuskich kolonizatorów (stąd ta francusko brzmiąca nazwa) o cały wiek wcześniej niż Chicago. Pierwsze na świecie miało betonową autostradę, tutaj nadano premierowe wiadomości radiowe, a w latach 20-tych XX wieku, kiedy to całe Stany opanowała prohibicja, stało się miejscem, które upodobali sobie przemytnicy alkoholu. Po skutych lodem jeziorze i rzece, łatwo było przedostać się do oddalonej o milę Kanady. Przerzut nielegalnego alkoholu nie jest może czymś szlachetnym, ale na pewno pomoc zbiegłym niewolnikom tak. Na kartach historii, Detroit zapisało się zaszczytnie, jako ostatni przystanek tunelu, którym zbiegli niewolnicy uciekali z Południa na Północ. Część z nich osiedliła się tutaj, część, w obawie przed swymi byłymi panami, którzy wyruszali za nimi w pościg, decydowali się na przekroczenie granicy, by w Kanadzie rozpocząć nowe życie już jako wolni ludzie.

Detroit WM (3)
Opuszczony budynek w centrum

Po wyjątkowym rozkwicie przypadającym na pierwszą połowę XX wieku, kolejne lata przyniosły załamanie, kryzys, co ostatecznie doprowadziło w 2013 roku do bankructwa. Obecnie jest to najbardziej zadłużone miasto w dziejach Stanów Zjednoczonych.

Historia już nie raz pokazała upadek wielkich cywilizacji, mocarstw rozpadających się na nic nieznaczące krainy. Czymże jest los jednego miasta w znaczeniu całej ludzkości? Niby niczym, ale gdy pod lupą zbada się sprawę dokładniej, to życie każdego pracownika, każdej rodziny, nie jest już takie obojętne.

Detroit WM (4)

By zrozumieć fenomem tego miasta, trzeba zagłębić się w jego historię. Myślę, że jest ona bardzo fascynująca, chociaż nierzadko zawiera smutne rozdziały. Niemniej uważam, że Detroit jako jedno z nielicznach miast amerykańskich, ma niesłychanie bujną kronikę, wartą poznania i zrozumienia.

W roku 1903 Henry Ford założył tu swój pierwszy zakład produkcyjny. W ślad za nim poszli inni i tak w krótkim czasie miasto stało się światową stolicą przemysłu motoryzacyjnego. Do dziś swoje siedziby ma tutaj wspomniany Ford jak i również Chrysler i General Motors. Odpłynęły natomiast fabryki oraz tysiące mniejszych firm współpracującymi z nimi.

W 1900 roku miasto liczyło 285,000 mieszkańców. Pięćdziesiąt lat później 1,850,000! Takiego przyrostu ludności nikt z ówczesnych rządzących się nie spodziewał, a co gorsza, nie miał pomysłu jak pokierować rozwojem aglomeracji, by wszystkim żyło się w miarę dobrze i bezpiecznie. Rozwijające się fabryki, przyciągały nie tylko Afroamerykan z Południa, ale również biednych białych osadników z tych samych terenów. Do tego dochodzili emigranci europejscy, głównie Żydzi oraz katolicy. Wszyscy razem tworzyli mieszankę wybuchową, którą można porównać do bobmy z tykającym zegarem. Każdy z nowo przybyłych starał się o jak najlepsze warunki pracy i byt dla swojej rodziny. Rdzenni mieszkańcy nie pozostawali obojętni, wszczynając zamieszki i nękając przybyszów. W czasie zaborów i I wojny światowej, rzesze emigrantów z Polski zasiedliły grono robotników w tutejszych zakładach. Gdy Europa tonęła pod bombami II wojny światowej, fabryki w Detroit produkowały czołgi i amunicję dla Aliantów. Do pierwszych poważnych zamieszek na tle rasowym doszło w latach 40-tych (nie wspominając haniebnych akcji Ku Klux Klanu, którzy już od kilkudziesięciu lat próbowali „oczyścić” społeczeństwo), gdy w jednej z fabryk trzech czarnoskórych dostało awans. 250 000 białych opuściło swoje miejsca pracy. Później było już coraz gorzej.

W latch 50-tych, wraz z rozwojem dróg szybkiego ruchu i autostrad, ludzie zaczęli przenosić się na przedmieścia. Część firm podążyła za swoimi pracownikami, część zniknęła z rynku, gdyż Europa zaczęła budzić się z powojennego marazmu. Miasto niestety nie wykorzystało swojej szansy i nie stworzyło dobrego systemu komunikacji miejskiej, co pokutuje do dziś. Detroit jest miastem, w którym nic się nie da zrobić bez samochodu. Statystyczny Europejczyk inaczej odbiera słowo „nic”, więc spieszę z tłumaczeniem: wyobraźmy sobie miasto zwane Motor City lub Motown, jak kto woli. W tym mieście auta i autostrady stanowią siłę napędową. Ludzie mają jeździć, nie chodzić, więc wszystko jest od siebie oddalone o kilometry, ulice są jak aleje, na których z rzadka pojawiają się pasy, bo i na co one komu? Zapomniałeś mleka czy jajek? Jak wyruszysz wieczorem, to na rano dojdziesz na śniadanie do jakiegoś baru. Takie były i są realia Detroit.

Po starciach między ludnością czarną a policją pod koniec lat 60-tych, w których zginęły 43 osoby, a prawie dwa tysiące zostało rannych, rozpoczął się exodus ludności białej na przedmieścia. Gdy na rozkaz Prezydenta wojsko wkroczyło do miasta, biali poczuli, że nie są tu bezpieczni. Wraz z nimi odpłynął majątek i inwestycje. Miasto zaczęło pogrążać się w ruinę, a rządy przejęły narkotykowe gangi. Wykształceni, wartościowi ludzie zrozumieli, że muszą szukać swego szczęścia gdzie indziej.

Detroit WM (1)
Takie domy to widok dość powszechny w centrum. Wcale nie trzeba zapuszczać się w niebezpieczne dzielnice miasta, by je zobaczyć. 

Detroit WM (2)

Dysproporcje między Detroit a jego przedmieściami są niesamowite. Na pierwszy rzut oka, większość opuszczonych budynków i fabryk, nie straszy przechodniów, chociaż zdarzają się i takie jak na powyższej fotografii. Często z daleka nie ma się wrażenia, że budowla jest opuszczona, bo jest ona ogrodzona i zabezpieczona przed obcymi. Nie widać też walących się obiektów czy ruin.

Dzisiaj Chińczycy nagminnie wykupują rudery w Detroit. Jeszcze jak mieszkałam w Chinach, znajomy podesłał mi artykuł o osobach kupujących tam po 10 domów. Myślę, że Chińczycy mają już jakiś plan, jak rozwinąć to miasto, ale pewnie trzymają go na razie tylko dla siebie. Nawiasem mówiąc, wcale nie trzeba być milionerem, by pozwolić sobie na taki zakup – niektóre domy wypuszczane są na rynek w cenie już od 500 dolarów.

Detroit WM (8)

A oto wyżej wspominane bogate (w domyśle „białe”) dzielnice na obrzeżach miasta. Zdjęcia zostały zrobione w październiku zeszłego roku, gdy słońce malowało liście kolorami, a wiewiórki biegały po trawnikach. Nasz współlokator zwierzył mi się, że na szczęście nie pracuje w Detroit, bo wraz z nadejściem zimy, tworzą się ogromne zaspy, które w centrum nawet tygodniami nie są odśnieżane ze względu na brak środków. Tylko bogatsze gminy mogą sobie na to pozwolić. Tym sposobem najbiedniejszym dostaje się podwójnie, bo nie chodzą oni wtedy do szkół czy pracy. Na moje zdziwione spojrzenie zareagował słowami: „Ale to już norma. Wszyscy się przyzwyczaili.”

Detroit WM (10)

Detroit WM (9)

Detroit WM (11)
Little Free Library 

Little Free Library to chyba najmniejsze biblioteki na świecie. Ich idea zrodziła się w Stanach i ma na celu wymianę książek oraz nawiązanie więzi między daną społecznością. Zasada jest prosta: chcesz wypożyczyć książkę, zostaw inną w zamian. Szacuje się, że tam, gdzie istnieją, ludzie częściej ze sobą rozmawiają, witają się na ulicy, poznają swoich sąsiadów, co przekłada się na spadek przestępczości. Same korzyści, a ile radości z czytania!

Detroit WM (6)

Detroit WM (13)

Osiedla domków jednorodzinnych na przedmieściach są naprawdę bardzo urocze. Liczy się tu każdy, choćby najmniejszy detal. Do tego przystrzyżone trawniki, kwiaty, dekoracje w oknach i na werandach tworzą piękne widoki. Szkoda, że tylko część społeczeństwa, setki lat po zniesieniu niewolnictwa, może pozwolić sobie, by tutaj zamieszkać.

Detroit WM (12)

Pomimo tak krwawej i tragicznej historii, w której ciemne elementy zdają się przesłaniać chlubne momenty, myślę, że Detroit należy się więcej zrozumienia i wyrozumiałości. Miasto dostało niesamowitą lekcję, miejmy nadzieję, że uda mu się podnieść z gruzów i znów zabłysnąć jak na początku XX wieku, ale tym razem z lepszym planem na przyszłość.

 

Advertisements

2 thoughts on “Detroit – miasto widmo

  1. Wspaniałe zdjęcia i bardzo ciekawa historia miasta! W Niemczech, też istnieje idea ,, wymiany książek ”. Bardzo lubię zaglądać do osiedlowych ,, bibliotek ” często można tam znaleźć bardzo ciekawe egzemplarze lub piękne fotograficzne albumy : ) Pozdrawiam : )

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s