Słoneczna Kalifornia

Szczęśliwie spędziłam kilka miesięcy na zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych, dlatego chcąc podsumować wyjazd, zrobiłam listę rzeczy, za które pokochałam Kalifornię. Może i wy odnajdziecie w nich wasze faworyty?

LA (6)

Plaże

Numerem jeden niewątpliwie są, ciągnące się kilometrami, piaszczyste plaże, na których poza opalaniem wykonuje się wiele innych czynności, jak na przykład granie w siatkówkę. Niezliczona masa boisk i drużyn trenujących regularnie od świtu do zmierzchu, zachęci nawet największego amatora do spróbowania swoich sił.

LA (11)

Wschody i zachody słońca

Jest to chyba jeden z najbardziej obfotografowanych i banalnych tematów związanych z morzem. Jednak za każdym razem, gdy przebywam w jakimś kurorcie morskim, mam nieodparte wrażenie, że słońce rozpala niebo wyrazistszymi barwami i nie mogę się oprzeć, by tego nie sfotografować.

LA (5)

LA (8)

Sport

Jak na prawdziwych mieszkańców Kalifornii przystało, większość ludzi uprawia sport. Jesteśmy w Ameryce i nie ma co się czarować, otyłe osoby też się zdarzają, ale ponoć rzadziej niż w innych stanach. Bardzo widoczny jest tu za to kult ciała i dbanie o prawidłową sylwetkę. Pamiętacie słynny serial, w którym aktorzy paradowali na wpół rozebrani, dumnie wyprężając swoje mięśnie? Był on kręcony na jednej z plaż Los Angeles.

Przy plaży można natknąć się na dziesiątki, a w słoneczne, wolne od pracy dni, może nawet i setki, biegaczy, rowerzystów, spacerowiczów. W wodzie królują serferzy, którzy nawet w złą pogodę się nie poddają, walcząc dzielnie z kilkumetrowymi falami. Moimi faworytami są jednak biegający ojcowie. Skąd wiem, że to tatusiowie? Pchany z przodu wózek (czasami z dwoma rozbawionymi pociechami w środku), nie może nikogo zmylić.

LA (2)

Muzea

Nie samym sportem żyje człowiek – od czasu do czasu potrzebuje on również trochę kultury. Los Angeles posiada kilka wartościowych muzeów, z czego udało nam się odwiedzić Los Angeles County Museum of Art oraz Getty Villa. Kierując się bardziej na północ w stronę San Francisco, warto zatrzymać się przy Hearst Castle – willi wzniesionej na górze, z której rozpościera się niesamowity widok na wybrzeże.

Hearst Castle (6)
Hearst Castle
LA (18)
Getty Villa
LA (23)
LACMA

Architektura

Od małych, uroczych, drewnianych domków poprzez murowane na wzór hiszpańskich casitas, do okazałych willi – Kaliforia oczarowuje swoją architekturą. Gdy dodamy do tego wspaniale utrzymane ogrody, fontanny, to otrzymamy niesamowite miejsca z bujną roślinnością przypominające rajskie wyspy.

LA (3)

LA (13)

Flora

Przed przyjazdem do Stanów, byłam sceptyczna, wobec poszerzającej się modzie na sukulenty i kaktusy. Kaktusy dalej pozostają roślinami, do których nie pałam zbyt wielkim uczuciem, jednak zmieniłam zdanie o tych pierwszych o 180 stopni. Takich kolorów, kształtów, wielkości się nie spodziewałam. Kaktusy i sukulenty, w naszym klimacie osiągające najwyżej kilkanaście centymetrów, w Kalifornii zamieniają się w kilkumetrowe krzaki! Do tego każdy z nich uwieńczony jest kolorowym, egzotycznym kwiatem, co rozczuli każdego miłośnika ogrodnictwa.

LA (22)

LA (16)

LA (24).jpg

LA (10)

Fauna

Wydawać by się mogło, że w tak ogromnym mieście jak Los Angeles, zwierzęta nie mają racji bytu, ale takie maleństwa jak kolibry zmieszczą się wszędzie. To znaczy wszędzie tam, gdzie kwitną kwiaty z dużymi kielichami, oblepione nektarem. Bardzo trudno zrobić im zdjęcie, gdyż im mniejszy ptak, tym częściej trzepocze on skrzydełkami. Poza tak małymi istotami, udało mi się również zobaczyć skaczącego w oceanie delfina (oczywiście na wolności, gdyż przeciwna jestem wszelkiego typu zoo i oceanariom). Coś pięknego!

W San Diego i San Francisco można spotkać, leniwie wylegujące się na skałach, foki lub lwy morskie. Podobno są one tak oswojone z obecnością człowieka, że zrobienia sobie z nimi zdjęcia z odległości metra, nie stanowi żadnego problemu. Nie wiem, czemu nie doczytaliśmy o tym, jadąc do San Francisco. Mieliśmy w planie odwiedzenie San Diego, jednak czas nam na to nie pozwolił. Niepocieszona faktem nie zobaczenia tych interesujących zwierząt na żywo, zaczęłam wertować pokłady internetu, by ostatecznie znaleźć plażę w odległości 1,5 godziny drogi od naszego miejsca w Los Angeles. Pewnej niedzieli wybraliśmy się na spotkanie owych zwierząt, jednak do końca nie byliśmy pewni, czy je tam zastaniemy, bowiem była to jedna z możliwych plaż, które służą im za schronienie. Mieliśmy dużo szczęścia, znajdując „sanktuarium fok”, gdzie od grudnia do końca maja rodzą one młode, przez co plaża zamknięta jest dla ludzi. Za zbliżenie się do nich, grozi grzywna w wysokości 10,000 dolarów. Widok z góry w zupełności wystarczył nam, by nacieszyć oczy.

W tym samym miejscu można zaobserwować w lecie, wracające z Alaski, wieloryby z nowonardzonym potomstwiem (!). Z uwagi na młode płyną one wolniej, dlatego trzymają się bliżej brzegu, by częściej odpoczywać i uniknąć spotkania z rekinami panoszącymi się po głębszych wodach.

LA (9)

Autostrady

Nie sądziłam, że po zrobieniu prawa jazdy, tak szybko stanę się miłośnikiem jazdy po drogach szybkiego ruchu. W Stanach człowiek nie ma wyboru: albo szybko nauczy się po nich poruszać albo w ogóle może zapomnieć o używaniu samochodu. Do moich ulubionych autostrad należy Pacific Coast Highway ciągnąca się tuż przy samych zachodnim wybrzeżu z widokami zapierającymi dech w piersiach.

Big Sur (13)
Widok z Pacific Coast Highway na wybrzeże
LA (19)
Koniec słynnej Route 66 przy plaży Santa Monica w Los Angeles

Może ktoś z was ma jakieś inne przykłady ulubionych miejsc, atrakcji znajdujących się w Kalifornii?

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s