San Francisco

Poniedziałek 16 listopada 2015

Parkowanie w dużych miastach, zdecydowanie nie należy do naszych ulubionych czynności. Jeśli w Los Angeles jest cieżko, to w San Francisco tragicznie! Już poprzedniego wieczora musieliśmy sie nieźle nagimnastykować, by znaleźć wolny kawałek asfaltu dostępny na całą noc, a nie na przykład 2 godziny, który w dodatku nie byłby zarezerwowany tylko dla mieszkańców lub gdzie nazajutrz nie byłoby sprzątania ulicy (już raz nie zauważyliśmy znaku i nasze konto zostało uszczuplone o 50 dolarów). Zostaliśmy poinstruowani, by rano wyjechać na obrzeża miasta i zostawić auto na jednym z licznych parkingów w pobliżu stacji podmiejskiego pociągu. San Francisco, obok Nowego Jorku i Chicago, należy do garstki amerykańskich miast, gdzie można swobodnie poruszać się transportem publicznym. Pomysł nie był zły tylko fakt, że na miejscu nie mogliśmy kupić biletu od razu na 3 dni, mocno  nas zaskoczył. Nie rozumiem, czemu Amerykanie tak komplikują sobie życie? Chociaż zważając na to, ile pojazdów porusza się tu po drogach, może chodzi o jakąś rotację na parkingach? Jedynym rozwiązaniem było zarejestrowanie się w internecie, wydrukowanie biletu i umieszczenie go na przedniej szybie, ale nie mogliśmy zrobić tego na stacji. Panowie w informacji starali się być pomocni, jednak nawet nie umieli sobie przypomnieć, gdzie moglibyśmy ów bilet wydrukować, więc zrezygnowani postanowiliśmy pojechać do centrum. W przewodniku przeczytaliśmy, że jest tam dużo strzeżonych parkingów, jednak trzeba się liczyć ze stawkami proporcjonalnymi do lokalizacji. Na miejscu okazało się, że wcale nie było tak tragicznie i nawet dostaliśmy specjalną cenę na kilka dni.

San Francisco (42)

Po opuszczeniu auta i przejściu kilkunastu metrów, zorientowaliśmy się, że Downtown, podobnie jak w Los Angeles, zamieszkane jest przez bezdomnych, koczujących dzień i noc na chodnikach. Z definicji downtown to nowoczesne centrum z biurowcami, w rzeczywistości często wygląda to trochę inaczej. Dla nas, Europejczyków, było to jedno z pierwszych zaskoczeń w Stanach – niesamowita ilość kloszardów właśnie w centrach miast. W zasadzie nie są oni żebrakami, naprawdę rzadko widzi się ich wyciągających rękę; oni po prostu chodniki, skwery, puste bramy zaadoptowali do swoich potrzeb i czasami spacerując po nieznanych nam ulicach, czujemy, że jesteśmy na ich terenie. Wielokrotnie mówili mi dzień dobry i życzyli miłego dnia. Oczywiście nie spotyka się ich wszędzie, są dzielnice, gdzie nie uświadczymy ani jednego. Ale są też takie, gdzie to my, turyści, jesteśmy intruzami. Bezdomni wtapiają się w amerykańskie miasta, są jego częścią, jednak o tym może kiedy indziej. W Kalifornii jest ich dość dużo, gdyż tutejszy klimat łagodnie się z nimi obchodzi.

Cały ranek zabrało nam znalezienie parkingu i gdy doszliśmy do Union Square w porze obiadowej, byliśmy głodni. Na placu znajdowało się wiele wolnych krzeseł, ale mało stolików, dlatego dołączyliśmy się do straszego, eleganckiego pana. Po chwili przerwał on grzecznie naszą rozmowę, pytając po angielsku czy jesteśmy z Polski. Okazało się, że jest on Polakiem i wciąż trochę rozumie język polski, ale odkąd zmarli rodzice, z którymi uciekł do Stanów podczas wojny, coraz więcej zapomina. Opowiedział nam ciekawą historię o swojej rodzinie, emigracji i nowym życiu na drugim kontynencie. Skończył, gdy jego żona wróciła z zakupów z pobliskiego centrum handlowego. Ona z kolei pochodziła z Hong Kongu, więc tym razem ja mogłam powspominać moją wyprawę do Chin.

San Francisco (2)

Zostawiając w tyle Downtown, poszliśmy dalej w kierunku Chinatown. Jest to drugie zaraz po Nowym Jorku, największe skupisko Chińczyków na świecie poza granicami Chin. Przez chwilę poczułam się jakby przeniesiona w czasie, bo wszystko od banku, restauracji po stragany uginające się od egzotycznych warzyw i owoców, przypominały dokładnie te z Państwa Środka. Zresztą tylko niewielki odsetek mieszkających i pracujących tam ludzi, mówi po angielsku, czego sami doświadczyliśmy parę razy.

San Francisco (6)

San Francisco (5)

San Francisco (4)

San Francisco (3)

Po spacerze w chińskiej dzielnicy wskoczyliśmy do tramwaju, który nie tylko stanowi świetny środek transportu, ale jest również nieocenionym zabytkiem. Nie spodziewałam się tak szybkiej jazdy po wzgórzach San Francisco; bardziej byłam skupiona na trzymaniu się poręczy, gdy wchodziliśmy w zakręt, niż na filmowaniu, bo o robieniu zdjęć nawet nie było mowy. Kilkuminutowa przejażdżka do Lombard Street wywołała uśmiech na twarzach wszystkich pasażerów.

San Francisco (1)

Lombard Street znana jest jako najbardziej kręta ulica świata. Auta muszą zjeżdżać bardzo powoli, a gdy dodamy do tego, że większość pasażerów robi sobie zdjęcia podczas jazdy (nie mam pojęcia, co poza ich twarzą i kawałkiem auta znajduje się jeszcze na tych fotografiach),to robi nam się niemały korek. Miejsce było już nieoświetlone i tłum turystów przysłonił cały widok, więc nie robiąc zdjęć,  zeszliśmy w dół, rozkoszując się widokiem na zatokę i port.

San Francisco (7)

San Francisco (8)

San Francisco (22)

San Francisco (9)

Wtorek 17 listopada 2015

Kolejny dzień rozpoczęłam od samotnego spaceru po naszej dzielnicy. Mój mąż jest bardzo cierpliwy, ale rozumiem, że nadmiar „ochów” i „achów” na widok kolorowych domów i zatrzymywanie się co 5 minut, by zrobić następne zdjęcie, niejednego wyprowadziłby z równowagi albo conajmniej znudziło.

O San Francisco słyszałam wiele pozytywnych opinii: że jest to miasto niesłychanie prężnie działające, że co krok spotyka się kreatywnych ludzi, z których pomysłów korzystamy codziennie, którzy zmieniają naszą rzeczywistość. Podobno cała Dolina Krzemowa mieszka właśnie tutaj.  Jak nie zgodzić się z tym stwierdzeniem, patrząc na te urokliwe domy? Nie wiem, czy istnieje jakieś inne miasto z tak oryginalnym, bajkowym klimatem, który na pewno pozytywnie wpływa na nastroje i innowacyjność jego mieszkańców.

San Francisco (12)

San Francisco (18)

San Francisco (11)

San Francisco (10)

San Francisco (19)

San Francisco (16)

San Francisco (20)

San Francisco (13)

San Francisco (15)

San Francisco (24)

San Francisco (17)

San Francisco (14)

Po śniadaniu wybraliśmy się pieszo na Alamo Square, bo bardzo chciałam z bliska zobaczyć Seven Painted Ladies – siedem zabytkowych wiktoriańskich budynków. Nie zawiodłam się, bo w rzeczywistości wyglądają one jeszcze piękniej niż na zdjęciach. Prawdę mówiąc San Francisco obfituje w taką ilość cudownej architektury, że zwykły spacer po zwykłej dzielnicy zamienia się w wizytę w muzeum.

San Francisco (31)

San Francisco (30)

San Francisco (33)

San Francisco (32)

San Francisco (29)

Mały park na wzgórzu z widokiem na Ladies i zarysem centrum w tle okazał się idealnym miejscem na piknik.

San Francisco (28)

San Francisco (27)

San Francisco (23)

San Francisco (25)

San Francisco (26)

Po południu popłynęliśmy statkiem do Alcatraz- jednego z najsłynniejszych amerykańskich wiezień, które od 1963 roku nie pełni już swojej funkcji. Bez namowy mojego męża pewnie bym tam nie pojechała, tylko utknęła w którejś milionowej uliczce, robiąc setne zdjęcie kolejnemu budynkowi. Muszę przyznać, że miejsce naprawdę godne jest odwiedzenia i zagłębienia się w jego historię. Po dotarciu na wyspę i uprzednim wybraniu języka, zostajemy uzbrojeni w audioprzewodnika, by w swoim tempie zwiedzić obiekt (niestety nie ma wersji polskiej). W słuchawkach rozbrzmiewa prawdziwe życie osadzonych łącznie z zamykaniem krat, hałasem metalowych łyżek i misek na stołówce, wyciem syren. Prowadzeni z miejsca na miejsce, wsłuchujemy się w opowieści byłych dyrektorów, strażników, więźniów, czy nawet dzieci pracowników. Ciekawostką było, że na wyspie oprócz więzienia, znajdowały się mieszkania strażników oraz okazały dom dla dyrektora i jego rodziny, z którego dzisiaj pozostały tylko ruiny. Podczas gdy każdego ranka po dzieci przypływała łódka i zabierała ich do szkoły do San Francisco, kobiety opiekowały się ogrodem. Podobno żyło im się tam całkiem nieźle, z dala od zgiełku miasta, z widokiem godnym pozazdroszczenia. Z kolei więźniowie skarżyli się, że bycie oddalonym tylko o dwa kilometry od tętniącej życiem metropolii, było prawdziwą udręką. Najgorzej wspominają Sylwestra, bo wrzawa i krzyki rozbawionych ludzi dochodziły do Alcatraz odbijając się echem po budynku, a blask fajerwerków nie pozwalał spać. Wtedy to najbardziej odczuwali, jak bardzo tęsknili za życiem na wolności.

Mówi się, że nikomu nie udało się stamtąd uciec. Prądy i lodowata woda w zatoce uniemożliwiały bezpieczne dostanie się do brzegu. Śmiałków jednak nie brakowało – w sumie 14 razy 36 więźniów próbowało swego szczęścia. Najsłynniejszą próbą była ta zekranizowana przez Clinta Eastwooda w Ucieczce z Alzatraz.

San Francisco (40)
Alcatraz to ta mała wysepka po prawej stronie zdjęcia

Na koniec dnia zaplanowaliśmy wejście na Coit Tower, by zobaczyć miasto w świetle zachodzącego słońca. Już samo wdrapanie się na wierzchołek Telegraph Hill, było wspaniałym przeżyciem, bo kręte schody prowadziły nas przez „tajemniczy ogród” – tarasy porośnięte półdziką roślinnością odsłaniające okazałe posiadłości. Czytaliśmy, że można tam spotkać papugi, ale chyba nie o tej porze roku.

Nasz wysiłek został wynagrodzony po wdrapaniu się na sam szczyt budowli, z której okien mogliśmy podziwiać wspaniały zachód słońca i widok na całe miasto. Staruszek pilnujący porządku, pozwolił nam zostać kilka minut dłużej, by zrobić te zdjęcia, bo wieża zamykana jest już o 17.00, gdy słońce znajduje się jeszcze dość wysoko na horyzoncie.

San Francisco (37)

San Francisco (35)

San Francisco (36)

San Francisco (38)

San Francisco (39)

San Francisco (34)

Środa 18 listopada 2015

W środę przyszło nam pożegnać się z tym pięknym miejscem. Ostatnie spojrzenie na miasto, pakowanie plecaków do auta, ustawianie mapy i w drogę!

San Francisco (21)

Stop! A co z Golden Gate Bridge? Nie zobaczyliśmy przecież słynnego mostu! Chcieliśmy wypożyczyć rowery i przejechać na drugą stronę, ale najzwyczajniej w świecie zabrakło nam czasu. Dzięki temu, że byliśmy zmotoryzowani, postanowiliśmy zatrzymać się przy jednym z punktów widokowych już poza miastem. Widok na Golden Gate Bridge był… prawie wspaniały. Prawie, bo gęsta jak mleko mgła, osiadła nad miastem i z każdą chwilą przybywało jej coraz więcej. Nie pozostało nam nic innego jak zapiąć pasy i ruszyć do następnego celu na naszej trasie – Parku Narodowego Yosemite.

San Francisco (41)

 

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s